
12 gniewnych ludzi: 118 ciekawostek zza kulis
Joseph Sweeney nie zagrał już potem w żadnym innym filmie.
Zanim film zobaczyli dziennikarze, pokazano go adwokaturom wszystkich 48 ówczesnych stanów. Po premierze American Bar Association wyróżniło go za „wkład w lepsze zrozumienie i docenienie amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości”.
W 2020 roku był to najkrótszy tytuł w pierwszej dziesiątce IMDb i jedyny, który nie przekracza 2 godzin. W całej pierwszej trzydziestce nie ma też drugiego filmu krótszego niż 100 minut, a następny z dwucyfrowym czasem projekcji, Światła wielkiego miasta (1931), zajmuje dopiero 35. miejsce.
Film nie zarobił, więc Henry Fonda nie zobaczył odroczonej części gaży. Mimo to do końca zaliczał go do trzech najlepszych filmów, w jakich wystąpił, obok Gron gniewu (1940) i Zdarzenia w Ox-Bow (1943).
To Henry Fonda osobiście zaprosił do projektu Sidneya Lumeta, bo zrobiła na nim wrażenie jego praca przy serialach Studio One (1948) i The Alcoa Hour (1955).
W 1998 roku American Film Institute umieściło film wśród 400 tytułów nominowanych do zestawienia 100 największych amerykańskich filmów.
Spośród filmów nominowanych w tamtym roku do Oscara za najlepszy film tylko ten nie dostał ani jednej nominacji aktorskiej, ani w głównych kategoriach, ani w drugoplanowych.
Z 3 nominacji do Oscara nie zamienił na statuetkę żadnej, za każdym razem ustępując Mostowi na rzece Kwai (1957).
Henry Fonda zrobił ten film na prośbę United Artists i wystąpił w podwójnej roli, aktora i producenta. Produkcja tak go jednak zmęczyła i sfrustrowała, że postanowił nigdy więcej się jej nie podejmować.
Boris Kaufman stanął za kamerą w ostatniej chwili, zastępując Geralda Hirschfelda.
Na samym początku filmu widać 12 kobiet.
Sidney Lumet rozpisał pracę kamery tak, by kadry zacieśniały się i gęstniały w miarę, jak spór w ławie przysięgłych przybiera na sile.
W 2007 roku Biblioteka Kongresu wpisała film do National Film Registry jako dzieło „znaczące pod względem kulturowym, historycznym lub estetycznym”.
Reginald Rose sam zasiadał w ławie przysięgłych w sprawie o nieumyślne spowodowanie śmierci i właśnie to doświadczenie podsunęło mu pomysł na dramat rozgrywający się w pokoju narad.
Zdjęcia, rozłożone na kilka tygodni, kręcono w kolejności chronologicznej, żeby aktorzy mogli naturalnie budować napięcie i emocjonalną przemianę postaci.
Henry Fonda ledwie wszedł na plan, a już skarżył się Sidneyowi Lumetowi na tandetne tła za oknami pokoju narad. „Wyglądają jak gówno. Hitch miał świetne tła, można było w nie wejść” – narzekał, wspominając swój poprzedni film z sir Alfredem Hitchcockiem, The Wrong Man (1956). Lumet uspokajał go, że operator Boris Kaufman wie, jak je uratować. Widać jednak, że tło zaprojektowano z niższego punktu niż okno: jeden z wysokich budynków jest wyraźnie przekrzywiony, jakby oglądany z dużo niższej perspektywy.
Liczba „3” wraca w filmie raz po raz. Tylko pierwsze 3 minuty rozgrywają się poza pokojem narad, sala sądowa ma numer 228 (2+2+8=12; 1+2=3), a przysięgły nr 8 mówi, że ma 3 dzieci. Przysięgły nr 7 ucisza resztę, przypominając, że dostają za to 3,00 dolara dziennie, przysięgły nr 6 opowiada, że przez 3 dni malował dom, a przysięgły nr 4 wyjaśnia, że zbrodnię popełniono 3 miesiące przed procesem. To przysięgły nr 3 staje naprzeciw przysięgłego nr 8 w sporze o niewinność oskarżonego, a przysięgły nr 10 wspomina o 3 garażach, które stoją puste.
Twelve Angry Men (1954), zrealizowany w 1954 roku dla telewizyjnego Studio One, tak poruszył Henry'ego Fondę, że z własnej kieszeni dołożył się do wersji kinowej.
Kilka lat później Henry Fonda i Edward Binns znów zagrali razem u Sidneya Lumeta, w Fail Safe (1964).
Pracowitą, choć raczej mało doświadczoną ekipę w większości tworzyli dokerzy. Praca przy filmach nie dawała im zajęcia na cały rok, więc każdy miał 2 legitymacje związkowe: lokalnego związku nr 52 i ILA.
Jeśli pominąć plenery, akcja całego filmu mieści się w 3 pomieszczeniach.
W 2001 roku American Film Institute umieściło film na liście 100 amerykańskich filmów najbardziej trzymających w napięciu.
Tę samą historię przerobił serial Maverick (1957) w odcinku S1.E17, Rope of Cards (1958).
Gdy 9/20/1954 sztukę wyemitowano po raz pierwszy jako spektakl telewizyjny w Studio One (1948), pod tytułem Twelve Angry Men (1954), przysięgłych grali Norman Fell, John Beal, Franchot Tone, Walter Abel, Lee Philips, Bart Burns, Paul Hartman, Robert Cummings, Joseph Sweeney, Edward Arnold, George Voskovec i Larkin Ford (w napisach jako Will West). Do filmu z tamtego składu przeszli tylko Sweeney i Voskovec. Wersję telewizyjną wyreżyserował Franklin J. Schaffner, który po latach dostał Oscara za reżyserię Pattona (1970).

12 gniewnych ludzi (1957): mężczyzna w koszuli, krawacie i szelkach z poważnym wyrazem twarzyZdjęcie: Wikimedia Commons · Unknown (Trailer screenshot), Public domain Aż 9 z 12 aktorów grających przysięgłych miało za sobą służbę wojskową, a 8 z nich walczyło w II wojnie światowej. Henry Fonda (przysięgły nr 8) i John Fiedler (przysięgły nr 2) byli w marynarce, Robert Webber (przysięgły nr 12) w piechocie morskiej, Jack Klugman (przysięgły nr 5) w wojskach lądowych, a Martin Balsam (przysięgły nr 1), Lee J. Cobb (przysięgły nr 3) i Edward Binns (przysięgły nr 6) w lotnictwie armii USA. Jack Warden (przysięgły nr 7) przed wojną służył w marynarce, a w czasie II wojny światowej w amerykańskiej marynarce handlowej i w wojskach lądowych. Ed Begley (przysięgły nr 10) był marynarzem jeszcze w I wojnie światowej. Za kamerą wyglądało to podobnie: reżyser Sidney Lumet, scenarzysta i producent Reginald Rose, producent stowarzyszony George Justin i grający sędziego Rudy Bond to weterani II wojny światowej z wojsk lądowych, a operator Boris Kaufman walczył na froncie europejskim w armii francuskiej.
Do kin film trafił w 1957 roku, choć w nocie o prawach autorskich na początku widnieje rok 1956 (mcmlvi).
O tym, jak szeroki był aktorski wachlarz Lee J. Cobba, najlepiej świadczy zestawienie zimnego, wściekłego brutala z tego filmu z ciepłym, sympatycznym inspektorem z The Exorcist (1973).
Oscarami mogą się pochwalić 3 aktorzy z obsady: Henry Fonda, Martin Balsam i Ed Begley. Kolejni 2, Jack Warden i Lee J. Cobb, byli do tej nagrody nominowani.
W 1981 roku norweski NRK fjernsynsteatret (Norsk RikskringKasting) nakręcił własną wersję, którą pokazano w 1982 roku jako Tolv edsvorne menn (1982). Fabularnie trzymała się blisko amerykańskiego pierwowzoru.
Sporo ujęć aktorów kręcono pojedynczo i łączono dopiero w montażu, przez co szum deszczu trzeba było nagrywać oddzielnie dla każdego z nich.
Poza 3 minutami cały film nakręcono w ciasnym, surowym pokoju narad o wymiarach 16 na 24 stopy (384 stopy kwadratowe).
W 2021 roku film należał do biblioteki MGM, która wcześniej wchłonęła katalogi United Artists i Orion Pictures Corporation. Zabawny zbieg okoliczności, bo za produkcją stała „Orion-Nova”, wytwórnia z pozoru zupełnie z nimi niezwiązana.
W 12 gniewnych ludziach (1997) rolę Lee J. Cobba przejął George C. Scott i był to już drugi raz, gdy na ekranie grał postać, którą wcześniej stworzył Cobb. Pierwszy raz zdarzyło się to przy „poruczniku Kindermanie” w The Exorcist III (1990), tym samym, którego Cobb zagrał w The Exorcist (1973). Na scenie Scott zagrał też Willy'ego Lomana we wznowieniu „Śmierci komiwojażera” z 1975 roku, czyli rolę, którą zapoczątkował Cobb.

12 gniewnych ludzi (1957): przysięgły nr 3 w garniturze i mężczyzna w jasnej koszuliZdjęcie: Wikimedia Commons · Movie directed by Sidney Lumet, adapted from a teleplay of the same n…, Public domain Przysięgły nr 10 powtarza „wiecie, o co mi chodzi” co najmniej 10 razy. Zwykle tym zwrotem otwiera kolejne ostre sądy i uprzedzenia, zwłaszcza gdy przekonuje, że oskarżony jest winny z powodu pochodzenia i środowiska, z którego wyszedł.
Z telewizyjnej wersji z 1954 roku swoje role powtórzyli w filmie tylko Joseph Sweeney (przysięgły nr 9) i George Voskovec (przysięgły nr 11).

12 gniewnych ludzi (1957): zaskoczony przysięgły nr 9 w jasnej koszuli i krawacieZdjęcie: Wikimedia Commons · Unknown (Trailer screenshot), Public domain Pierwotnie film powstawał z myślą o telewizji, a do kin trafił dopiero wtedy, gdy pierwsze reakcje okazały się bardzo dobre.
Na gazecie z ostatniej sceny widnieje nagłówek „Craig goes distance, 4-1”. To ukłon w stronę Rogera Craiga, miotacza Brooklyn Dodgers, który 1 lipca 1956 roku rozegrał cały mecz i wygrał go 4-1.
Budżet był skromny, więc gdy światło ustawiono pod danym kątem, trzeba było od razu nakręcić wszystkie ujęcia z tej perspektywy. Zdarzało się więc, że dwie strony tej samej rozmowy filmowano w odstępie kilku tygodni.
Po dwóch tygodniach wyczerpujących prób na same zdjęcia zostało bezprecedensowo mało czasu: ekipa musiała się zmieścić w 21 dniach.
Film złożono w sumie z 365 osobnych ujęć.
W role przysięgłych wcielili się w większości aktorzy z solidnym zapleczem teatralnym. To im film zawdzięcza w dużej mierze swoją sceniczną gęstość i wiarygodność.
Akcja niemal w całości toczy się w jednym pokoju, a napięcie budują wyłącznie rozmowy i ścierające się charaktery – podręcznikowy przykład tzw. filmu butelkowego.
Zarówno Henry Fonda, jak i Reginald Rose zgodzili się na odroczenie swoich honorariów.
Na Letterboxd tytuł także trzyma się wysoko – figuruje w oficjalnym zestawieniu Top 250 filmów fabularnych.
Joseph Sweeney i E.G. Marshall spotkali się już wcześniej na Broadwayu, w premierowej inscenizacji „The Crucible” z 1953 roku.
Przysięgły nr 7 (Jack Warden) chwali się: „W zeszłym roku zgarnąłem 27 tysięcy na marmoladzie. Nieźle, co?”. Według wartości pieniądza z 2024 roku byłoby to grubo ponad 300 000 dolarów.
Wszyscy odtwórcy przysięgłych mieli talent, ale w tamtym czasie trudno było mówić o gwiazdorskiej obsadzie zespołowej. Do końca stulecia niemal każdy z nich zdążył jednak wyrosnąć ponad poziom typowego aktora charakterystycznego: jedni zapisali się w pamięci rolami w głośnych filmach i serialach, inni sami stali się gwiazdami własnych produkcji.
W pierwszych scenach kamera wisi nad linią wzroku, a szerokokątne obiektywy rozsuwają postacie od siebie. Z każdą minutą schodzi niżej, aż zrówna się z oczami bohaterów. W finale prawie wszystko kręcono już spod linii wzroku, w zbliżeniach i na teleobiektywach – pokój zdaje się kurczyć, a klaustrofobia rośnie.
W całej obsadzie i ekipie widnieje nazwisko tylko jednej kobiety – kierowniczki scenariusza Faith Hubley.
Henry Fonda postawił na Sidneya Lumeta jako reżysera, bo ten miał za sobą sporo pracy w telewizji i opinię kogoś, kto nie przekracza ani terminów, ani budżetu.
Od tego tytułu zaczęła się współpraca operatora Borisa Kaufmana z Sidneyem Lumetem – razem zrobili 7 filmów fabularnych.
Proces toczy się na Manhattanie, co potwierdzają jedyne ujęcia plenerowe. Budynek jednak się nie zgadza: w końcówce przysięgli wychodzą z sądu federalnego przy Foley Square, tymczasem morderstwo jest przestępstwem stanowym i sprawę rozpatrywano by w gmachu sądu karnego przy 100 Centre Street, przecznicę dalej na północ. Jest też kwestia pociągu. Kluczowa dla fabuły kolej naziemna to 3rd Ave. El., ostatnia taka linia na Manhattanie; jej rozbiórka ruszyła w czerwcu 1955 roku, więc zbrodnia musiała się wydarzyć wcześniej. Trzy pozostałe manhattańskie linie naziemne zniknęły już do 1942 roku.
Amerykański Instytut Filmowy w czerwcu 2008 roku umieścił film na 2. miejscu wśród dziesięciu najlepszych dramatów sądowych.
Jack Klugman, filmowy przysięgły nr 5, był ostatnim żyjącym członkiem tej ławy. Zmarł 24 grudnia 2012 roku i od tej pory nie żyje już żaden z 12 przysięgłych.
Joseph Sweeney (przysięgły nr 9) jeszcze dwa razy stanął przed kamerą u boku E.G. Marshalla (przysięgły nr 4), w jego serialu The Defenders (1961). Wcześniej zagrał z kolei z Lee J. Cobbem (przysięgły nr 3) w The Man in the Gray Flannel Suit (1956).
W Holandii w 2002 roku wystawiono sceniczną wersję pod tytułem „De 12 Gezworenen”, a główną rolę zagrał w niej Alexander van Heteren.
Przenosząc na duży ekran swój telewizyjny tekst, Reginald Rose nie zmienił w nim prawie nic.
Przysięgły nr 8 (Henry Fonda), wokół którego kręci się cała historia, zamienia choć kilka słów z każdym z pozostałych – z jednym wyjątkiem. Z przysięgłym nr 11 (George Voskovec) łączy go jedynie krótki uśmiech w jednym z przełomowych momentów filmu.
United Artists wprowadziło film do kin w 1957 roku w zestawie z drugim tytułem – 5 Steps to Danger (1956) z Ruth Roman i Sterlingiem Haydenem.
W autobiografii Henry Fonda nie krył żalu do United Artists: jego zdaniem sposób dystrybucji odebrał filmowi szansę na zarobek. Najbardziej bolało go, że studio wpuściło tak kameralny tytuł do zbyt wielkich sal, a po deszczu nagród nie zdecydowało się na ponowne wprowadzenie go do kin.
Indyjski Ek Ruka Hua Faisla (1986) – w wolnym przekładzie „Wstrzymana decyzja” – to remake tego filmu. Reżyserował Basu Chatterjee, a zagrali m.in. Pankaj Kapur i Annu Kapoor.
To pełnometrażowy debiut reżyserski Sidneya Lumeta.
Ukłony w stronę filmu złożyły m.in. seriale Napisała: Morderstwo (1984), Larry i Balki (1986), Picket Fences (1992) i Monk (2002), kolejno w odcinkach Trial by Error (1986), Two Angry Men (1992), System Down (1994) oraz Mr. Monk Gets Jury Duty (2006).
Parodię 12 gniewnych ludzi zrobił nawet lubiany przez dzieci Hey Arnold! (1996), w odcinku S1.E18 False Alarm/World Records (1996), który trafił na antenę 23 grudnia 1996 roku.
Odcinek The Odd Couple (1970) S1.E4 The Jury Story (1970), wyemitowany po raz pierwszy 15 października 1970 roku, czerpie wprost z tego filmu. Jack Klugman (Oscar Madison) trafia tam do ławy przysięgłych, a Tony Randall (Felix Unger) gra samotnego sprzeciwiającego się – zupełnie jak przysięgły nr 8 Henry’ego Fondy.
Szkoły biznesu i trenerzy chętnie pokazują ten film, gdy chcą zilustrować, jak działa zespół i jak rozwiązywać konflikty.
W bazie Internet Movie Database żaden film z lat 1950. nie ma wyższej oceny – w marcu 2026 roku zajmował 5. pozycję w Top 250.
Na potrzeby produkcji Henry Fonda i Reginald Rose zespolili nazwy swoich firm: Orion i Nova.
Jack Klugman mówił, że to jego ulubiony film z całej kariery.
Amerykańska reklama dezodorantu Right Guard z 1970 roku zabawnie nawiązywała do filmu. Skłóconym przysięgłym, którzy duszą się w rozgrzanym pokoju, woźny rozdaje dezodorant Right Guard. Na koniec melduje przewodniczącemu, że sześciu wybrało spray, a sześciu klasyczny sztyft.
Henry Fonda nie znosił oglądać siebie na ekranie i nie dotrwał w sali projekcyjnej do końca seansu. Wychodząc, rzucił jednak cicho do Sidneya Lumeta: „Sidney, to jest wspaniałe”.
John Calley, szef United Artists w latach 1993–96, opowiadał w wywiadzie dla „The New Yorkera” o prawach studia do tego projektu. Przyznał wtedy, że przymierzał się do remake’u z Michelle Pfeiffer w roli głównej, osadzonego w realiach zamieszek w Los Angeles w 1992 roku, które wybuchły po wyrokach w sprawie Rodneya Kinga.
Roger Ebert wpisał film na swoją listę „Great Movies”.
Sidney Lumet zamykał aktorów na długie godziny w jednym pomieszczeniu i kazał im w kółko powtarzać kwestie, nie włączając kamery. Chodziło o to, by na własnej skórze poczuli, co znaczy utknąć w pokoju z tymi samymi ludźmi.
Jack Lemmon grał już z Henrym Fondą w Mister Roberts (1955) – po odejściu Fondy z USS Reluctant przejmował tam jego stanowisko oficera ładunkowego. W 12 gniewnych ludziach (1997) Lemmon wcielił się w tego samego przysięgłego, którego tutaj zagrał Fonda.
Tytuł trafił do książki „1,001 Movies You Must See Before You Die”, którą zredagował Steven Schneider.
W kolekcji Criterion film nosi numer 591.
Telewizyjną wersję sztuki pokazano na żywo 20 września 1954 roku (Twelve Angry Men (1954)) i przez lata uważano, że ocalała tylko pierwsza połowa jej zapisu kineskopowego, przechowywana od 1976 roku w Museum of Television and Radio. W 2003 roku w zbiorach Samuela Leibowitza, dawnego adwokata i sędziego, znalazł się kompletny 16-milimetrowy kineskop – i on również trafił do muzeum.
Ciekawostki ze spoilerami
Pokaż spoiler
Postać Lee J. Cobba zbywa przysięgłego nr 12 pogardliwym „chłopcem w szarym flanelowym garniturze”. Rok wcześniej Cobb wystąpił w The Man in the Gray Flannel Suit (1956), gdzie grał też Joseph Sweeney (przysięgły nr 9).
Pokaż spoiler
Gdy narada dobiega końca, przysięgli podnoszą się od stołu w takiej kolejności: nr 1, czyli przewodniczący (Martin Balsam), nr 12 (Robert Webber), nr 7 (Jack Warden), nr 5 (Jack Klugman), nr 9 (Joseph Sweeney), nr 4 (E.G. Marshall), nr 6 (Edward Binns), nr 2 (John Fiedler), nr 11 (George Voskovec), nr 10 (Ed Begley), nr 8 (Henry Fonda), a jako ostatni nr 3 (Lee J. Cobb).
Pokaż spoiler
Przysięgły nr 4 przez cały film nie zdejmuje marynarki, a mimo to poci się tylko raz – kiedy przysięgły nr 8 przyłapuje go na błędzie. Najpierw chodzi o argument, który sam przytoczył (adwokat oskarżonego miał 3 miesiące, by przypomnieć sobie, co robił jego klient), potem o szczegóły filmu, który rzekomo oglądał w chwili zbrodni. W tej samej scenie zapewnia, że nie działa pod wpływem emocji, ale pot na twarzy mówi co innego.
Pokaż spoiler
Kiedy przysięgły nr 10 wybucha, od stołu nie wstają tylko dwaj: nr 4 i nr 7.
Pokaż spoiler
W 1973 roku hiszpańska RTVE nakręciła własną wersję, Doce hombres sin piedad (1973), tak wierną filmowi, że w sali została nawet amerykańska flaga, a przysięgli rozmawiają o New York Yankees i Baltimore Orioles. Za dyktatury gen. Francisco Franco nie dopuszczono jej jednak do emisji, uznając ją za przytyk wobec ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. Widzowie zobaczyli ją dopiero w 1995 roku, wiele lat po śmierci Franco.
Pokaż spoiler
Przysięgły nr 7 (Jack Warden) zerka na zegarek w sumie 28 razy.
Pokaż spoiler
Kto zmienił zdanie w tajnym głosowaniu, można odgadnąć, zanim padnie odpowiedź. Przy zbieraniu kartek przysięgły nr 9 ostentacyjnie wsuwa swoją pod kartkę przysięgłego nr 7, a reszta dokłada swoje na wierzch podawanego stosu. Przysięgły nr 1 kładzie potem ten plik na własnej kartce, a na nim drugi stos. Kartka przysięgłego nr 9 ląduje więc druga od spodu – i właśnie na niej widnieje „niewinny”.
Pokaż spoiler
Przysięgłych wchodzących do sali narad kamera obserwuje szeroko i z góry; im bliżej werdyktu, tym niżej schodzi i tym ciaśniej kadruje. Gdy w ostatniej scenie opuszczają gmach sądu, znów widzimy ich z góry, w szerokim planie. Sidney Lumet mówił, że do tego finałowego ujęcia użyto najszerszego obiektywu w całym filmie, by dać poczucie ulgi po wyjściu z duszącego pokoju.
Pokaż spoiler
Pod koniec przysięgły nr 9 (Joseph Sweeney) zwraca uwagę na wzrok przysięgłego nr 4 (E.G. Marshall) i dodaje, że sam przez całe życie widział 20/20. W pierwotnej wersji ze Studio One ten sam przysięgły, grany zresztą również przez Josepha Sweeneya, nosił okulary.
Pokaż spoiler
W dokumencie zza kulis dołączonym do specjalnego wydania DVD Jack Klugman (przysięgły nr 5) wspominał, że jego bohater miał mieć 20-21 lat i śniadą, może śródziemnomorską urodę – wtedy opowieść o dzieciństwie w slumsach i znajomości noży sprężynowych brzmiałaby mocniej. Klugman, 35-letni Żyd, wątpił, czy pasuje do tej roli, ale Sidney Lumet przekonał go, że to się uda.
Pokaż spoiler
Gdy przysięgły nr 10 zaczyna rasistowską tyradę wymierzoną w oskarżonego, kolejni przysięgli odwracają się do niego plecami. Wyłamuje się tylko nr 4 – każe mu usiąść i nie otwierać więcej ust (w sztuce mówi wprost: „Jeśli jeszcze raz otworzysz usta, rozwalę ci czaszkę”). Przysięgły nr 10 posłusznie przesiada się do osobnego, mniejszego stolika, co można czytać jako symboliczne wykluczenie przez resztę ławy, i milczy już do końca. Jedyną jego reakcją jest kręcenie głową, gdy przysięgły nr 8 pyta, czy nadal uważa chłopaka za winnego.
Pokaż spoiler
Okulary nosi trzech przysięgłych: nr 12 zdejmuje je sześć razy, nr 4 tylko raz, a nr 2 nie zdejmuje ich ani razu.
Pokaż spoiler
Na pokazie filmu podczas festiwalu filmowego Fordham University Law School w 2010 roku sędzia Sądu Najwyższego Sonia Sotomayor wyznała, że to właśnie seans na studiach skierował ją ku prawu, a najbardziej poruszył ją monolog przysięgłego nr 11, imigranta, o szacunku dla amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Studentów prawa ostrzegła jednak, że jako sędzia niższej instancji zdarzało jej się pouczać ławy przysięgłych, by nie brały przykładu z filmu, bo wnioski jego bohaterów w większości wynikają z domysłów, a nie z faktów. Według Sotomayor przyniesienie przez przysięgłego nr 8 noża podobnego do tego ze sprawy, prowadzenie przez niego prywatnego śledztwa czy snucie przez całą ławę daleko idących przypuszczeń, wykraczających poza granice uzasadnionej wątpliwości (choćby wniosek, że „Staruszka” nosiła okulary), byłoby w prawdziwej ławie niedopuszczalne i w praktyce skończyłoby się unieważnieniem procesu – o ile prawo pozwoliłoby w ogóle ujawnić przebieg narady.
Pokaż spoiler
Kiedy przysięgły nr 8 odmierza kroki po pokoju, przysięgły nr 7 kpi z niego, pogwizdując „Dance of the Cuckoos”, melodię znaną z komedii Laurela i Hardy’ego. Zganiony przez przysięgłego nr 2, odpowiada parodią Jamesa Cagneya.
Pokaż spoiler
Film sparodiowano w odcinku One Angry Man (1962) serialu The Dick Van Dyke Show (1961). Rob Petrie jako jedyny przysięgły głosuje tam „niewinny” w procesie striptizerki (Sue Ane Langdon) oskarżonej o przemyt diamentów. Przy okazji oberwało się Perry Mason (1957): oskarżyciel nazywa się Mason, a obrońca Berger, czyli na odwrót niż w serialu Perry Mason.
Pokaż spoiler
Tylko u trzech przysięgłych kolejność głosu „niewinny” pokrywa się z numerem: nr 6 zmienia zdanie jako szósty, nr 7 jako siódmy, a nr 10 jako dziesiąty.
Pokaż spoiler
Pochodzenie etniczne nastoletniego oskarżonego celowo zostawiono w sferze domysłów. Dla filmu liczyło się tylko tyle, że chłopak nie ma północnoeuropejskich korzeni, a uprzedzenia części przysięgłych – albo ich brak – staną się osią narady.
Pokaż spoiler
Przysięgły nr 10 ma swoje powiedzonko „wie pan, o co mi chodzi?” – w całym filmie powtarza je 12 razy.
Pokaż spoiler
Stroje i wygląd przysięgłych zdradzają ich temperament. Rozchwiany emocjonalnie przysięgły nr 3 ma na przykład pasek mocno zsunięty w lewo, a krawat równie mocno przekrzywiony w prawo.
Pokaż spoiler
Nie pada dokładna godzina rozpoczęcia narady, ale z przebiegu zdarzeń wynika, że ruszyła najpóźniej w południe, późnym popołudniem przetoczyła się przez nią burza z ulewą, a emocje opadają mniej więcej po godzinie 6 wieczorem tego samego dnia. Montaż daje złudzenie czasu rzeczywistego, lecz światło i pogoda za oknem zdradzają, że w istocie mija go nieco więcej.
Pokaż spoiler
Historia mogłaby się toczyć w każdej metropolii i nazwa miasta nigdzie nie pada, ale to bez wątpienia Nowy Jork: widać Woolworth Building, przysięgły nr 7 ma bilety na mecz Yankees, a na początku i na końcu pojawiają się schody sądu okręgowego.
Pokaż spoiler
Sporo wątków tej historii można odnaleźć już w broadwayowskiej sztuce „Ladies of the Jury” z 1928 roku i jej ekranizacji Ladies of the Jury (1932), komedii kryminalnej. Grana przez Ednę May Oliver bohaterka jako jedyna na starcie narady wierzy w niewinność oskarżonej, a na wierzch wychodzą również uprzedzenia.
Pokaż spoiler
Sztywno opanowany i wyprany z emocji przysięgły nr 4 jest pracoholikiem: sam przyznaje, że wychodzi z biura późnym wieczorem, potem szuka rozrywek, a rodzinie poświęca niewiele czasu. Stąd bierze się jego brak empatii.
Pokaż spoiler
Film, trochę przy okazji, celnie oddaje klasowe podziały tamtej epoki. Większość przysięgłych traktuje swój zawód jako część tożsamości i życia (od 1 do 12: asystent trenera futbolu w liceum, kasjer bankowy, właściciel firmy kurierskiej, makler giełdowy, malarz pokojowy, sprzedawca, architekt, właściciel warsztatu, zegarmistrz i dyrektor ds. reklamy). Pominięci zostają tylko nr 5 i 9: pierwszy wyrósł w slumsach, w niespokojnej dzielnicy niższej klasy, drugi to starszy pan, najpewniej emeryt, więc jego zajęcie i przeszłość nikogo nie obchodzą.
Pokaż spoiler
Z nazwiska poznajemy tylko dwóch przysięgłych: nr 8 to pan Davis, a nr 9 – pan McCardle. Resztę określa się przez zawód lub zajęcie: nr 1 to „trener futbolu w liceum”, nr 2 – „kasjer bankowy”, nr 3 – „na każde zawołanie” i „właściciel firmy kurierskiej”, nr 4 – „makler giełdowy”, nr 6 – „malarz”, nr 7 – „sprzedawca”, nr 8 – „architekt”, nr 10 – „właściciel warsztatu”, nr 11 – „zegarmistrz”, a nr 12 – „dyrektor ds. reklamy”.
Pokaż spoiler
Od chwili zamknięcia przysięgłych w pokoju akcja biegnie w czasie rzeczywistym. Mniej więcej w połowie orientują się, że jest godzina 6, a werdykt zapada 45 minut później. Bohater Jacka Wardena ma więc mnóstwo czasu, by zdążyć na mecz o godzinie 8.
Pokaż spoiler
W 1:36, kiedy lecą napisy końcowe, widzimy z góry salę narad i stół – ale siedzi przy nim tylko jedenastu przysięgłych. Brakuje nr 10 (Ed Begley). Jedenastu z nich zdołało zmierzyć się z samymi sobą i wynieść z tego lekcję; jemu się to nie udało.
Pokaż spoiler
Ironia losu: E.G. Marshall, który gra jednego z najzacieklej domagających się skazania przysięgłych, zasłynął później jako adwokat obrońca we własnym serialu The Defenders (1961), emitowanym w latach 1961–1965. Jego twórcą był Reginald Rose, scenarzysta tego filmu.
Pokaż spoiler
Z tego filmu wyrósł klasyczny już skecz z Inside Amy Schumer (2013). Ława złożona z 12 mężczyzn (jednego gra Jeff Goldblum) rozstrzyga, czy Amy Schumer jest winna tego, że nie jest dość seksowna i atrakcyjna, by mieć własny program w telewizji. W końcu panowie uniewinniają ją od zarzutu zbrodni przeciwko telewidzom.
Pokaż spoiler
Załamanie przysięgłego nr 3 zapowiada już wczesna scena, w której pierwszy raz podchodzi do dystrybutora z wodą i zapatruje się w zdjęcie syna.
Pokaż spoiler
Przekonani o niewinności chłopaka przysięgli zmieniają zdanie w takiej kolejności: nr 8 (Henry Fonda), nr 9 (Joseph Sweeney), nr 5 (Jack Klugman), nr 11 (George Voskovec), nr 2 (John Fiedler), nr 6 (Edward Binns), nr 7 (Jack Warden), nr 12 (Robert Webber), przewodniczący (Martin Balsam), nr 10 (Ed Begley), nr 4 (E.G. Marshall) i na samym końcu nr 3 (Lee J. Cobb).
Pokaż spoiler
Film i sztuka, na której się opiera, to częsty materiał na zagranicznych lekcjach angielskiego od poziomu średnio zaawansowanego wzwyż, a fragmenty tekstu trafiły nawet do podręczników. Kursanci mają opisywać, porównywać i omawiać różne cechy, a tu materiału nie brakuje: mnóstwo zróżnicowanych postaci (uprzejmy 11, refleksyjny 9, uprzedzony 10 itd.), odmienne postawy (uparty 3, otwarty 2, obojętny 7, metodyczny 4 itd.), charaktery (słaby 1, potulny 2, agresywny 10, irytujący 12 itd.) i cała gama reakcji i min. Na zajęciach rozbiera się też sposób mówienia bohaterów i to, jak wyrażać się w danej sytuacji. Dyplomatyczne zdanie 4: „To żadna tajemnica, że dzieci ze slumsów to potencjalne zagrożenie dla społeczeństwa” i grubiańskie „Dzieciaki, które się wylegają z takich miejsc, to istne śmieci” 10 znaczą w gruncie rzeczy to samo.
Pokaż spoiler
Edowi Begleyowi film przyniósł jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych ról. W kinie i telewizji miał wyraźną specjalność: ludzi gniewnych, nierozsądnych, a często zwyczajnych czarnych charakterów.
Pokaż spoiler
Podwójny seans, na którym rzekomo był przysięgły nr 4, to „The Scarlet Circle” i „The Amazing Mrs. Bainbridge” (ten drugi tytuł przekręca na „The Remarkable Mrs. Bainbridge”). Oba filmy są zmyślone.
Pokaż spoiler
Kiedy przysięgły nr 8 odtwarza drogę starszego świadka od łóżka do drzwi wejściowych, mierzony czas wynosi 41 sekund. Na ekranie, w rzeczywistym czasie filmu, trwa to 38.
Pokaż spoiler
Poza statystkami widocznymi na sali sądowej w prologu w filmie nie ma ani jednej kobiecej postaci, choć przy sali narad widać damską toaletę.
Pokaż spoiler
Ten dziwnie wyglądający nóż to włoski sprężynowiec typu stiletto z ostrzem na wzór indonezyjskiego krissa.
Pokaż spoiler
Równo dekadę po premierze film zainspirował odcinek The Andy Griffith Show (1960) zatytułowany „Aunt Bee, the Juror” (1967). Ciotka Bee Taylor jest w nim samotnie opierającą się przysięgłą, zupełnie jak bohater Henry'ego Fondy: raz po raz głosuje „niewinny”, nie zważając na gniew pozostałych 11 przysięgłych, samych mężczyzn. Na koniec Andy, rozmawiając z innym obserwatorem z sali sądowej, dochodzi, kto naprawdę popełnił przestępstwo. Oskarżonego zagrał młody Jack Nicholson.
Pokaż spoiler
Przysięgły nr 1, przewodniczący, jako jedyny nigdy nie tłumaczy, dlaczego najpierw uważa oskarżonego za winnego, a potem za niewinnego. Na głębszym poziomie filmu ta postać skrywa ciekawą psychologiczną metaforę. Jako przewodniczący kieruje obradami i nikt nie pyta go, czemu i jak to robi – wszyscy zakładają, że wie, co robi. Kiedy zmienia zdanie, również nic nie wyjaśnia, tyle że odtąd już nie prowadzi, a idzie za innymi. Widać to po jego twarzy, gdy podnosi rękę, by uznać chłopaka za niewinnego.
Pokaż spoiler
E.G. Marshall jako przysięgły nr 4 nie rozstaje się z marynarką przez cały seans – pozostali prędzej czy później ją zrzucają.